Czy modlitwa prowadzi do Boga?

 

1. Zobaczmy sami – katolicy, protestanci, prawosławni, muzułmanie – modlą się i ciągle różnią się w pojmowaniu wielu kwestii. Nawet wśród chrześcijan, którzy wyznają Jezusa za Boga – mnóstwo jest różnic chociażby w takich kwestiach jak Eucharystia czy kapłaństwo.

2. Zatem można przyjąć, że modlitwa jest jakąś reakcją człowieka w stosunku do Boga, ale czy to rozmowa jak niektórych nas uczono na katechezie?

3. Nawet jeśli przywołamy to, co zapisały Ewangelie o modlitwie Jezusa – opisane jest to, co widocznym okiem można dostrzec czyli zewnętrzną postawę ale trudno sięgnąć tego, co dzieje się wewnątrze Jezusa i jak przebiega ten proces modlitwy.

4. Samo wypowiadanie słów raczej to jeszcze nie modlitwa, ale jakiś proces relacji do Boga – relacja może być słowna, myślowa, nastawieniowa, intencyjna itp.

5. Powiedzmy sobie szczerze – trudno rozmawiać z kimś kto nie odpowiada albo nie znamy języka tej odpowiedzi więc daleki jestem od nazywania modlitwy – rozmową.

Rozmawiać to można było z Jezusem kiedy żył na ziemi, ale teraz?

6. Relacja i przylgnięcie, nastawienie, intencja – myślę, że to bardziej odpowiada pojęciu modlitwa.

7. Ale jest jeszcze modlitwa Ojcze Nasz, której nauczył nas Jezus: Abba, Tatusiu, któryś jest w niebie,

relacja = Tatusiu,

mówię, ale nie słyszę odpowiedzi; mówię i pozostaję w zawierzeniu, w zaufaniu, że mnie słyszy.

8. Tatuś jest wszędzie i wszędzie mnie słyszy – postawa zawierzenia.

9. Ale słowa płyną z serca, z miłości, z czułości bo nikt nie powie Tatusiu do osoby, która go nęka i tylko czeka na potknięcie, aby skarać.

Tatuś to tatuś.

 

Słyszałem kiedyś takie opowiadanie o człowieku chorym, którym leżał w łóżku, a obok łóżka stało krzesło na którym nikt nie mógł usiąść, gdyż chory mówi, że Jezus na nim siedzi. W chwili śmierci znaleziono chorego z głową położoną na tym krześle.

 

10. Ludzie w różny sposób nawiązują relację z Bogiem a można to nazwać modlitwą. Trudno wnikąć w sedno modlitwy – niemniej widocznym przejawem jej owoców jest świętość życia.

Świętość wypływa z relacji z Bogiem, z zetknięcia się z Bogiem, z przytulenia się do Boga.

 

11. Tatusiu – to kwintesencja modlitwy.

Tatusiu, kocham Cię!

 

Adresuję list do ukochanej osoby (tej jedynej, bez wątpliwości o którego Tatusia chodzi)

---------------------------------------------

Tatusiu, któryś jest w niebie.

 

 

Życzę Ci:

----------------------------------------

święć się imię Twoje,

przyjdź królestwo Twoje,

bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi

 

 

O co proszę:

--------------------------------------

chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj

I odpuść nam nasze winy tak samo jak i my odpuszczamy naszym winowajcom (nie inaczej, bo jesteśmy dziećmi Boga i braćmi i siostrami)

I nie wódź nas na pokuszanie (abyśmy dali radę przetrwać tę rozłąkę z Tobą i nie upadli przez naszą słabość)

ale zbaw nas ode złego (abyśmy tylko z Tobą byli i abyśmy byli święci jak Ty jesteś, Tatusiu).

 

Co ciekawe – używamy „nas”.

Nie chleba naszego daj mi, ale daj nam i zbaw nas, a nie zbaw tylko mnie, a sąsiada, którego tak nie lubię - pomiń w tym zbawieniu.

 

Dlatego przebaczenie otwiera drzwi do Boga i do nieba.

Kto nie przebacza i nie odpuszcza win może mieć problem z dojściem do Boga.

 

To wcale nie jest ważne kto ma rację i tego nie dociekał Jezus wisząc na krzyżu.

Nie jest ważne co inni robią względem Ciebie ale co Ty robisz względem nich i względem Boga.

 

Modlitwa osób, które wszystkim nie przebaczyły nie dochodzi do Pana - nie przebija się przez mur.

Krzyż jest odpowiedzią i drogowskazem.