Żonaci księża

 

Żeby było jasne – wcale nie chodzi mi tu o przywileje dla księdza, ale o dobro parafii.

Ograniczanie naboru tylko do osób, które chcą żyć w bezżenności to zbyt duży minimalizm i osłabienie Kościoła - wcale to nie gwarantuje ani troski o parafian, ani nie gwarantuje owocniejszej ewangelizacji, ani komunikatywności czy innych predyspozycji.

Słabe intelektualnie jednostki ale bezżenne to ciągle słabe jednostki.

 

Niejedna rodzina jest dziś bardziej uboga niż zakonnicy, którzy ślubują ubóstwo,

i niejedno małżeństwo żyje bardziej w czystości niż zakonnicy, którzy ślubują czystość.

 

To, co jest może dobre dla danej osoby niekoniecznie jest lepsze dla wspólnoty.

Wspólnota ma swoje potrzeby i winna dobierać takich pasterzy, którzy będą dbali o nią a nie bezżennych czy ślubujących ubóstwo - jak chcą mogą być bezżenni czy ślubować ubóstwo - ich sprawa, ale to sprawa marginalna dla wspólnoty. 

 

Uważam, że na czele parafii winni stać zrównoważeni faceci, którzy trochę przeżyli i doświadczyli oraz też popracowali zawodowo, że mogą część czasu poświęcić na pracę dla parafii.

Ksiądz jest dla parafii  - dla ludzi a nie dla biskupa czy dla siebie.

 

Z tego względu uważam, że dobrze wykształcone osoby w innych dziedzinach z parafii winny być kierowane na studia teologiczne opłacone przez parafię z gwarancją przez parafię zatrudnienia jeśli dana osoba będzie pełnić funkcje kapłańskie w parafii.

Taki proces może się już rozpocząć wcześniej w parafii i trwać latami, aby potem nastąpiła kulminacja w postaci wysłania na studia czy stypendium.

 

Podstawowym wymogiem dla kapłana winna być wierność Kościołowi – to najwyższa cnota i najwyższy akt heroizmu w Kościele,

a wierność Kościołowi to wierność zdefiniowanej nauce Kościoła Katolickiego potwierdzonej przez Ojca św. oraz posłuszeństwo Ojcu św.

 

Parafia winna też wypłacać księdzu miesięczne wynagrodzenie.

 

Oczywiście, dopuszczenie do kapłaństwa winno odbywać się tylko przez biskupa diecezjalnego.