To może inaczej - co musiałoby się stać, abym uwierzył?
Do wiary potrzebna jest wiedza, która daje pewność czy największe prawdopodobieństwo ponad które już nie może być nic innego.


Musiałbym wiedzieć, że dana religia jest zgodna z rzeczywistością czyli że jest prawdziwa, czyli że to, co mówi - istnieje w rzeczywistości i nie jest to jej wymysł.

A zatem potrzebna jest mi wiedza tak,
jak w dzisiejszych wiadomościach, które mówiły, że jutro po godz. 16 nie będzie wody - ufam im i zrobiłem sobie zapas wody.


jeśli nie mam wiedzy to chciałbym mieć największe prawdopodobieństwo tej wiedzy.

W życiu kierujemy się wiedzą. Rzadko zdrowy umysłowo człowiek działa i żyje wbrew wiedzy.
Rzadko ktoś jedzie na  autostradzie w przeciwnym kierunku.
Wiedza i zaufanie do niej nadają kierunek naszym wyborom.

Pewnie, to wszystko rozgrywa się w człowieku, którego determinują różne sytuacja opisane np. tu https://religia.pl/ad33.html

niemniej to wiedza jest podstawą.

Jeśli jej zabraknie lub zostanie przekręcona, lub niepełna, lub sfałszowana to już nie będzie wiedza.

Dlatego należy przekazywać ludziom rzetelną wiedzę, która nie jest jeszcze uwarunkowana religią
czyli taki stan przedreligijny,

czyli my ci przekażemy rzetelną wiedzę czyli nasze świadectwo a potem wybierz co uważasz za najwłaściwsze.



Czy Wam to nie przypomina świadectw pierwszych uczniów i ich przemów?

Świadectwo jest wiedzą, bo to i to się wydarzyło.


Czy współczesny ksiądz może być takim samym świadkiem jak apostołowie?
- ależ nie, bo może świadczyć co najwyżej o tym czego sam doświadczył i co widział.