Czy Niemcy zbawią się w Polsce a w Niemczech nie będą zbawieni? - a jednak przynależność do Kościoła nie decyduje o zbawieniu.


Słyszałem, że wielu katolików niemieckich deklaruje się ateistami, no ale mogą tak postępować także Polacy pracujący w Niemczech.

Dlaczego?
aby nie płacić podatku dla danego kościoła.

https://intertax24.com/blog/podatki-w-niemczech/item/166-czy-musze-placic-podatek-koscielny

Aby nie zapłacić podatku "jedyną możliwością na uniknięcie podatku jest wypisanie się z Kościoła katolickiego i przedłożenie urzędowi odpowiednich dokumentów." (tamże)


A dlaczego ktoś ma nie płacić podatku?
- chociażby dlatego, że uważa, że jego kościół i jego duchowni nie zasługują na taką ilość pieniędzy - przecież może tak uważać.

Ale puśćmy wodze fantazji i może się tak zdarzyć, że wejdzie ustawa, że wszyscy wierzący płacą 80% podatku na dany kościół od swojego dochodu - a dlaczego nie jeśli jest to sprawa umowna.


Zatem stajemy wobec trudnego pytania w nawiązaniu do wcześniejszych moich tekstów - czy osoba, która wystąpi z Kościoła Katolickiego, aby uniknąć płacenia podatku - nadal jest w Kościele Katolickim czy już nie jest.

- Wydaje się, że prawnie nie jest.

I postawmy inne pytanie - czy taki podatek można używać za kryterium przynależności do Kościoła?
- ja nie wiem, ale fakt, że dana osoba nie przynależy do Kościoła.


Czyli fakt podatku może być przyczyną, że dana osoba nie zbawi się?

- ale jeśli ta sama osoba przyjedzie do Polski już nie musi płacić podatku kościelnego, i wskutek tego nie musi występować z Kościoła Katolickiego - i już się zbawi?


Zatem logicznie idąc - płać podatek kościelny bo inaczej nie zbawisz się.


Wiecie jaki z tego wychodzi wniosek?

- że o zbawieniu nie decyduje przynależność do Kościoła Katolickiego.


Czy raczej uważacie, że jeśli Niemcy podniosą podatek kościelny do 100% - to kto nie da rady tego płacić i będzie się bronił wypisując się z Kościoła - nie zbawi się?

Czy dopuszczamy, aby to podatek kościelny decydował o naszym zbawieniu? (przecież można regulować go albo przerzucić tylko na jedną religię - to, że dziś tak nie ma to nie znaczy, że nie może być jutro).
 

Zostałem pokonany na temat zbawienia.

To wszystko nie trzyma się całości.